Antoni Jankowski - właściciel ziemski, wymieniony w "Księdze Adresowej Polski 1929". Przez lata był wachmistrzem żandarmerii austriackiej (Landesgendarmeriekommando Nr 5, Abteilung Przemyśl Nr 4, Posten zu Dobromil Nr 15), za co został odznaczony srebrnym medalem z koroną (zob. Dokumenty). Zakochawszy się w nieślubnej 16-letniej córce Józefa Tyszkowskiego - Katarzynie (z d. Fedyszyn), która była z nim w ciąży, około 1898r. wykradł ją z domu jej babci w Rybotyczach i opuścił okolice. Po trzech latach powrócił z żoną i córką Michaliną zamieszkując w Kopysnie, w majątku podarowanym im przez Józefa Tyszkowskiego. Majątek Jankowskiego obejmował pola, lasy, hodowlę krów i koni (posiadał 12 sztuk), trzody chlewnej, drobiu a nawet lisów. Do dzisiaj żyją jeszcze ludzie, którzy pracowali u niego w majątku. Jak twierdzą, był on dobrym człowiekiem i sprawiedliwym. Jego bogate życie trwało do czasu, gdy na ziemie polskie w 1939r. wkroczyły na mocy porozumienia Ribbentrop-Mołotow wojska radzieckie. W obawie przed zesłaniem na Syberię Jankowski ukrył się u swej rodziny w Kopysnie a następnie przeniósł z rodziną do Makowej (ukrywał się w piwnicy u swojej szwagierki, po mężu Kość) zabierając ze sobą tylko te rzeczy, które zmieściły się na wozie. Cały dobytek rozkradziono. Dwór został rozebrany i spalony (zob. Ciekawe miejsca). Ze stawu (dno wg świadków było pokryte brukiem), który znajdował się obok dworu wyłowiono nawet ryby. Utrata majątku negatywnie odbiła się na zdrowiu Antoniego Jankowskiego, dostał obłędu i zmarł ok. 1952r.; został pochowany w Makowej. Żona Katarzyna będąc sparaliżowana po wylewie, zmarła wcześniej (ok. 1947r.) i została pochowana na cmentarzu w Makowej. Córka Michalina (zob. Osoby) do swej śmierci mieszkała w Makowej razem z siostrą swej matki Zofią Mach.
Michalina Jankowska ze swoim psem; bardzo kochała zwierzęta

Michalina Jankowska i Zofia Mach
Grób Michaliny Jankowskiej
Michalina zmarła w latach 80-tych i została pochowana na cmentarzu w Rybotyczach. Pozostały po niej obrazy, które malowała za swego życia oraz wiele pamiątek (m.in. fotografie, pocztówki ...) z lat świetności swej rodziny, które obecnie znajdują się w prywatnych zbiorach jej przyjaciół (część z nich znajduje się w zakładce Dokumenty). Warto dodać, iż Michalina Jankowska studiowała we Lwowie, była koleżanką słynnego duetu - Szczepcia i Tońcia.
Antoni Jankowski miał brata o imieniu Jan, który mieszkał we Lwowie, brak jest jednak o nim dokładnych informacji (w księdze adresowej Lwowa z 1897r. spotkać można Jana Jankowskiego - adj. pocztowego mieszkającego na ul. Łyczakowskiej 74, nie wiemy jednak, czy jest to właściwa osoba). Zachowała się po nim jedynie jego korespondencja i fotografie. Bardzo prawdopodobne jest, iż po zajęciu Lwowa przez armię radziecką dostał się do niewoli i zginął (osoba o tym samym imieniu i nazwisku znajduje się na liście zamordowanych na wschodzie m.in. w Katyniu i pozostałych miejscowościach). Jan Jankowski miał syna Tomasza (ur.1901r.), który po ukończeniu studiów medycyny we Lwowie mieszkał i pracował jako lekarz w Przemyślu. W roku 1935 ożenił się z Wandą Tabisz (ur.1914r.), która po jego śmierci w roku 1954 wstąpiła do zakonu. Według informacji z nagrobka znajdującego się na cmentarzu "Zasanie" w Przemyślu (pole 19, pierwszy grobowiec w rogu) "dr Tomasz Jankowski zmarł 11.03.1958r. przeżywszy 55 lat".

Jan Jankowski

Tomasz Jankowski Nagrobek Tomasza Jankowskiego
Trzej bracia Kopko (zob. Osoby)
- Michał (najstarszy - ur. 27.03.1912r.), Paweł (ur. 1922r.) i Mikołaj (najmłodszy z braci), w roku 1940 wyjechali na roboty do
Niemiec. We wsi pozostał brat Kopków - Piotr, który sprawował w tym czasie funkcję sołtysa.
Jesienią 1945 r. podczas pierwszego wysiedlenia na wschód, Mykita Kopko z żoną Justyną oraz ich syn Piotr po opuszczeniu wsi zamieszkali w miejscowości Buczacz (Ukraina). Po wojnie z Niemiec wrócił Paweł Kopko, który na początku zamieszkał w Drohobyczu, a potem dołączył do rodziny w Buczaczu. Z Niemiec nie wrócili jednak dwaj bracia Kopko - Michał i Mikołaj. Mikołaja widziano w Anglii, ale pomimo poszukiwań nie natrafiono na jego ślad. Michał wraz z armią amerykańską w roku 1945 przeniósł się do Francji (Charleville-Mezeries), gdzie zamieszkał i założył rodzinę. Zmarł pod koniec lat 70-tych (1979r.) około miesiąca przed narodzinami swej wnuczki Aline.
Fascynujące
losy Mikołaja Kopko i jego rodziny zostały (poza pewnymi błędami i nieścisłościami)
opisane w prasie (zob. Artykuły prasowe i
Aktualności).
Maria Kazała (Kazala), córka Michała i Justyny Pasławskich (czwarta z siedmiorga dzieci - urodzona w dniu 28 sierpnia 1922r.) w kwietniu 1942r. wyjechała na roboty do Austrii. Początkowo przebywała we Wiedniu, a potem została skierowana do Magdeburga znosząc tam przez trzy lata fizyczne trudy przymusowej pracy. Po wyzwoleniu Austrii, wraz ze Stanisławem Kazała (Stanley Kazala), który pracował w pobliskim gospodarstwie, udała się do Włoch, gdzie w miejscowości Magliano w dniu 23 czerwca 1945r. zawarła z nim związek małżeński. Po jakimś czasie wyjechali oboje do Wielkiej Brytanii, gdzie mieszkali siedem lat i gdzie urodziło im się dwoje dzieci. W 1955r. wyemigrowali do USA, osiedlając się w Nowym Jorku, dzielnicy Brooklyn. Tam też urodziło się im trzecie dziecko. W 1984r. opuścili Nowy Jork osiedlając się w miejscowości Redmond, stan Oregon. Maria Kazała zmarła 2 listopada 2007r., przeżyła 85
lat (zob. Aktualności).
Mikołaj Nienadowski (zob. Osoby) pod koniec grudnia 1945 roku (przed świętami Bożego Narodzenia), po tym jak spalono mu zabudowania gospodarcze (stodoła i obora) opuścił Kopysno i przeniósł się z rodziną do miejscowości Makowa, gdzie zamieszkał w opuszczonym domu swoich bliskich o nazwisku Kość. Przed podpaleniem wsi był przygotowany do wyjazdu z rodziną do krewnych mieszkających w Żurawicy (była tam już dwójka jego dzieci - Maria i Mikołaj). Spakował wszystkie swoje rzeczy i umieścił w stodole, lecz niestety spłonęły podczas pożaru. Jego dom, który nie doznał wtedy uszczerbku, służył przez jakiś czas za mieszkanie innym osobom pozbawionym swoich siedzib. Po wyjeździe Nienadowskiego z Kopysna, dom został przez kogoś rozebrany. Mieszkając w Makowej otrzymał on poufne informacje o planowanym zamachu na niego i rodzinę. Z obawy o bezpieczeństwo własne i swojej rodziny, w maju 1947 roku Nienadowski podjął decyzję o opuszczeniu Makowej. Korzystając z możliwości wyjazdu z wysiedleńcami w ramach Akcji "Wisła", zabrał część swojej rodziny oraz ocalony dobytek, w tym dwa konie i krowę (zob. Dokumenty- por. Karta przesiedleńcza). Na trasie do Olszanicy, skąd mieli odjechać pociągiem w nieznane im miejsce, znaleźli się we wsi Grąziowa, gdzie zaproponowano im transport wojskowy, z czego część rodziny skorzystała, a pozostali pojechali własnym wozem zaprzęgniętym w konie. Kiedy wreszcie dotarli do Olszanicy, rozłożyli się wraz z innymi na dużej łące niedaleko stacji kolei, oczekując ponad dobę na innych wysiedleńców. Kiedy zebrała się odpowiednia grupa, umieszczono ich w wagonach wraz z dobytkiem; osobno zgromadzono inwentarz, po czym pociąg ruszył. Na jednej ze stacji kolei ktoś z zewnątrz puścił pogłoskę, że wszyscy oni jadą do obozu śmierci ... dosłownie "na mydło". Wśród pasażerów wybuchła panika, uspokoili ich dopiero żołnierze pilnujący transportu. Pociąg co jakiś czas zatrzymywał się, aby nakarmić zwierzęta świeżo skoszoną trawą. Po wielu dniach tułaczki (trasa pociągu wiodła przez Poznań!) dotarli do miejscowości Morąg, a następnie do wsi Lipiec (dawne województwo olsztyńskie, powiat Morąg, gmina Myślice. Tam otrzymali dom, zabudowania gospodarcze (stodoła, obora) oraz 6,5 ha ziemi (zob. Dokumenty- Akt nadania ziemi). Po około roku dołączyła do nich pozostała część rodziny - córka Maria i syn Mikołaj.
W 1960 r. Mikołaj Nienadowski powrócił do Kopysna, a w kilka lat później powróciła także część Jego rodziny. Z uwagi na to, iż grunty które posiadał przed wyjazdem zostały przejęte na własność Państwa, objął w posiadanie ziemie po swojej matce. Wybudował skromny dom i zajął się rolnictwem. Przez wiele lat, niemal do końca swego życia sprawował funkcję sołtysa Kopysna.
Paweł Nienadowski, brat Mikołaja zginął z rąk UPA. Zmuszony do pokazania drogi członkom oddziału UPA wyszedł z domu i już nigdy do niego nie powrócił. Pozostawił żonę Anastazję z trójką małych dzieci (Anna, Stefania i Józef). Do dziś nie wiadomo gdzie został pochowany. Jak przypuszczają niektórzy, była to kara za wstawienie szyb w oknach na posterunku ówczesnych wojsk ochrony pogranicza w miejscowości Kalwaria Pacławska. W czasie Akcji "Wisła" Anastazja z dziećmi wyjechała do miejscowości Kiemiany (dawne województwo olsztyńskie, powiat Morąg).
Józef Nienadowski (zob. Osoby
- chór cerkiewny), brat Mikołaja i Pawła, w czasie II wojny światowej wyjechał na roboty do Niemiec. Po powrocie opuścił Kopysno i udał się do ZSRR
(Obecnie Ukraina).